sobota, 4 lutego 2017

Instrumenty finansowe są wszędzie

Myślałem, że muszę przyznać rację Ryśkowi, faktycznie- wszyscy, wszystko wiedzą. Nie ma frajera, który nie wie o co chodzi z tymi telefonami za złotówkę, które na wolnym rynku kosztują ponad 600 PLN, albo z niezwykle korzystnymi kredytami denominowanymi we franku szwajcarskim. Rysiek, gdzie twoja czujność- ty także zachwycasz się "500+". Piękny program, taki prorodzinny, pro-demograficzny, pro-rozwojowy....po prostu same- pro. Nie ma innej opcji- nawet ci co nie są, ale liczą, że będą u władzy, zarzekają się, że co jak co, ale "500+" będzie po wsze czasy!
     Tak, ale... no właśnie- mam pewne "ale". Skoro minister Rafalska pięknie się uśmiecha, a premier Szydło z troską pochyla się nad każdą polską rodziną, to dlaczego nikt nie zająknie się choćby półgębkiem o przywróceniu preferencyjnej stawki VAT na wyroby przeznaczone dla dzieci. Najpierw było 7%, potem- 8%, aż PO zafundowała milusińskim- 23%. Czy to znaczy, że kupując dziecku np.buty o długości wkładki do 23 cm (rozmiar- 35), zapłaci się więcej o 15- 16%- nie, tak dobrze nie będzie. Producent dziecięcych butów- owszem do netto od sprzedaży dodawał 7- 8%, ale przecież odliczał VAT od zakupów materiałów do produkcji oraz inne koszty działalności z VAT ze stawką podstawową- 22- 23%. W sumie, po miesiącu wychodziło fabrykantowi dziecięcemu, że nie dość, że nie zapłaci żadnych podatków do US, to jeszcze może liczyć na... zwrot. Jak to możliwe, ano tak:
sprzedaż- 100 + 8% VAT = 108
zakup (przykład)- 90 + 23% VAT = 110,7
Te 2,7, na luzie starczyło na miesięczną wpłatę zaliczki na dochodowy, a nawet zostawał grosz w kieszeni. Nie będę tu udowadniał, że "10" do opodatkowania, to jest w sam raz, gdy nie było kombinacji z "kosztami". Jakie miało to odzwierciedlenie w cenie artykułów dla dzieci- otóż, kolosalne. Fabryki produkujące dla dzieci, tak samo importerzy- mogli oferować klientom detalicznym, towary tańsze nawet o 30- 40% niż teraz- dlaczego aż tyle- nie zapominajmy o wielofazowości VAT, a także PIT/CIT, czyli mamy do czynienia ze sprzedażą ciągnioną- towar, zanim trafi do klienta detalicznego, przechodzi przez wiele firm. Jaki ma to związek z 500+? Rodzic, powiedzmy dwójki dzieci, dostaje po 250 na każde, po czym robiąc zakupy towarów ze stawką VAT podwyższoną z 8 na 23%- "oddaje" Fiskusowi, powiedzmy po 300 PLN na dziecko. Po prostu super- podoba się, zwłaszcza tym kilkunastu tysiącom... nowo-zatrudnionych urzędników w związku z wprowadzeniem 500+. W konkluzji, ciśnie się na usta, cytat z klasyka o tym jak to Państwo zabiera po 700, żeby dać 500.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz