środa, 17 maja 2023

Dyskryminacja we współczesnej Polsce

Dyskryminacja to gorsze traktowanie ze względu na cechę osobistą. Jest to kwalifikowana forma nierównego traktowania osoby ze względu na jakąś jej cechę osobistą, bez racjonalnego uzasadnienia.”1

 Powody dyskryminacji, podawane przez dyskryminujących- nigdy nie mają racjonalnego uzasadnienia, gdyż sama dyskryminacja jest sprzeczna z zasadami cywilizacji zachodniej, wywodzącej się z trzech źródeł: antyku grecko-rzymskiego, chrześcijaństwa i oświecenia.3

Bezwzględny zakaz dyskryminacji, wynika wprost z zasady równości wobec prawa, a od tej fundamentalnej reguły- nie ma i nie może być odstępstw ani wyjątków. 

Dyskryminacja, co do zasady-  sprzeczna jest z Powszechną Deklaracją Praw Człowieka ONZ, art. 74, Konwencją o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, art. 145.

 W 2003 roku, Polska kandydowała do Unii Europejskiej, a więc koniecznym było dostosowanie obowiązującego porządku prawnego do zasad Karty Praw Podstawowych Unii EuropejskiejGwarancją równych szans dla osób niepełnosprawnych- bez względu na jakąkolwiek cechę osobistą, są  "Prawa Podstawowe" zapisane w  art. 20: "Wszyscy są równi wobec prawa."  i w art. 21 ust. 1:  "Zakazana jest wszelka dyskryminacja w szczególności ze względu na (...) urodzenie, niepełnosprawność, wiek" 6   

Wreszcie, także Konstytucja RP z 1997 roku w art. 32 ust. 2  postanawia, że „Nikt nie może być dyskryminowany w życiu politycznym, społecznym lub gospodarczym z jakiejkolwiek przyczyny.”2

28 listopada 2003 r. Sejm uchwalił, a prezydent Aleksander Kwaśniewski- podpisał ustawę o świadczeniach rodzinnych, gdzie w art. 17. 1b:

 

Niepełnosprawni zostali podzieleni na „lepszych” i „gorszych”-  z uwagi na moment powstania niepełnosprawności, a nie z powodu aktualnego stanu zdrowia osoby niepełnosprawnej. Oczywisty absurd- teraźniejsze i przyszłe życie inwalidów, nie zależy od tego, kiedy i jak zaczęła się ich niepełnosprawność- co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.

Prawdziwa intencja ustawodawcy, wydaje się dość oczywista- pomóc nielicznym- czyli- niepełnosprawnym już przed uzyskaniem pełnoletniości, kosztem starszych, szczególnie najstarszych- powyżej 75 roku życia- non-stop wymagających  opieki.

Trybunał Konstytucyjny w wyroku z 21 października 2014 roku, potwierdz niekonstytucyjność przepisu różnicującego przyznanie świadczenia pielęgnacyjnego opiekunowi osoby niepełnosprawnej, zależnie od momentu powstania niepełnosprawności tej osoby.

Do końca kadencji ówczesnych koalicjantów z PO i PSL, nie było reakcji legislacyjnej na ten wyrok. PiS- po przejęciu władzy w 2015 roku, także nie zmienił ustawy.

Złe prawo urodziło zatrute owoce w postaci decyzji Ośrodków Pomocy Społecznej w całej Polsce, podległych administracji samorządowej- burmistrzom, prezydentom, wójtom gmin.

Osoby decyzyjne w samorządach, nie przyjmują do wiadomości tego co widać na załączonej fotokopii z Internetowego Systemu Aktów Prawnych:

Nadal wydają decyzje wbrew wyrokowi Trybunału sygn. Akt K 38/13.… odmawiające przyznania opiekunom świadczenia, ponieważ… nie da się ustalić, od kiedy istnieje niepełnosprawność.

Czy tak można? Otóż, nie można!

Z art. 190 ust. 1 Konstytucji RP wynika, iż orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego mają moc powszechnie obowiązującą i są ostateczne, Co prawda, w tym przypadku Trybunał nakazał przeprowadzenie zmian bez „zbędnej zwłoki”… co w rozumieniu polskich władz oznacza… nie teraz, nie już, bez pośpiechu... co jest, jawną obstrukcją legislacyjną i grą na zwłokę.

Takie pomiatanie obywatelami jest możliwe, ale nie tym razem, ponieważ w art. 190 ust. 3: „Trybunał Konstytucyjny może określić inny termin utraty mocy obowiązującej aktu normatywnego. Termin ten nie może przekroczyć osiemnastu miesięcy, gdy chodzi o ustawę”. Zatem- po 23 kwietnia 2016 roku- prawomocne obowiązywanie tego wyroku, nie budzi wątpliwości.

Rażące naruszenie prawa zachodzi nie tylko wtedy, gdy istnieje oczywisty dysonans pomiędzy treścią przepisu, a rozstrzygnięciem objętym decyzją administracyjną, ale także wówczas, gdy organ administracji samorządowej, wyda decyzję- w oczywisty sposób- sprzeczną z prawem unijnym i tak właśnie jest w omawianym przypadku7

W sposób oczywisty- bezprawna jest decyzja Wojewody Pomorskiego w związku z wypłacanymi świadczeniami pielęgnacyjnymi opiekunom osób z niepełnosprawnością przez sopocki MOPS: „Mowa o świadczeniach pielęgnacyjnych, które Gmina Sopot wypłaca opiekunom osób niepełnosprawnych. 10 lipca {2019 roku} Prezydent Sopotu otrzymał decyzję Wojewody Pomorskiego nakazującą zwrot części środków finansowych (846 310,26 zł), za wypłacone świadczenia pielęgnacyjne opiekunom osób z niepełnosprawnością. Sopocki MOPS zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, nadal wypłaca świadczenie pielęgnacyjne wszystkim opiekunom, niezależnie od momentu powstania niepełnosprawności osoby, którą się opiekują.

Gmina Miasta Sopotu złożyła odwołanie od decyzji wojewody, wnosząc o jej uchylenie w całości i umorzenie postępowania wszczętego w tej sprawie, lub jej uchylenie i przekazanie do ponownego rozpatrzenia. Tak też się stało.

Wszyscy opiekunowie mają prawo do równego traktowania i dlatego odwołaliśmy się od decyzji Wojewody. Szkoda, że mając tyle czasu, znając wyrok Trybunału Konstytucyjnego, rządzący skupili się na szukaniu luk w prawie- którego sami nie dostosowali do wyroku TK. Zdecydowanie większa korzyść byłaby gdyby skupili się na pomocy najbardziej potrzebującym i ich rodzinom. Sopot nadal, konsekwentnie wypłaca świadczenie pielęgnacyjne wszystkim opiekunom osób niepełnosprawnych, nie dzieląc ich na lepszych czy gorszych. Decyzja ministra to krok w dobrym kierunku. Mam nadzieję, że w ślad za nią pójdą korzystne dla niepełnosprawnych i ich rodzin, długo wyczekiwane zmiany w prawie- nie kryje radości z decyzji ministra, prezydent Sopotu Jacek Karnowski.”8

Jednak za tym „krokiem w dobrym kierunku” nie poszedł następny- przeciwnie- w kwietniu 2021 r. Wojewoda po ponownym rozpatrzeniu sprawy, zażądał zwrotu już nie 850 tys. zł ale prawie 2,5 mln. RPO (Rzecznik Praw Obywatelskich) ponownie skarży tę decyzję do Ministra Finansów.9

Tym razem jednak Minister nie uchylił decyzji Wojewody, ale skierował do NSA i w konsekwencji- „Sopot poczeka dłużej na decyzję w sprawie świadczeń pielęgnacyjnych” 10 Takie postępowanie, to tylko strata czasu i pieniędzy podatników oraz proszenie się o interwencję Komisji Europejskiej. Ponadto, zgodnie z art. 22 pkt 8 ustawy o pomocy społecznej do zadań wojewody należy nadzór nad jakością działalności jednostek organizacyjnych pomocy społecznej oraz nad jakością usług, dla których minister właściwy do spraw zabezpieczenia społecznego określił standardy.11 Rząd w rozporządzeniach i decyzjach, zobowiązany jest do stosowania konstytucyjnej dyrektywy, że

rozstrzygnięcia TK są decyzjami prawotwórczymi.12


Wobec tego bezsensowne jest zaskarżanie decyzji do Ministra Finansów, ponieważ nie to ministerstwo jest właściwym w sprawach zabezpieczenia społecznego. Oczywiście, także decyzje w zakresie pomocy społecznej, generują budżetowe koszty, co jednak nie oznacza, że sprawą świadczenia pielęgnacyjnego dla opiekunów, powinien zajmować się Minister Finansów. Skierowanie „sopockiej sprawy” świadczeń pielęgnacyjnych do sądu administracyjnego jest bezcelowe, przede wszystkim dlatego, że

O czym przekonuje Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Warszawie, uchylające decyzję odmawiającą prawa do świadczenia pielęgnacyjnego z powodu uwzględnienia tej przesłanki negatywnej, przez prezydenta miasta reprezentowanego przez dyrektor OPS.13

Z uwagi na oczywistą bezskuteczność sprzeciwu- prezydenci (burmistrzowie) miast lub wójtowie gmin, nie powinni odwoływać się w tego typu sprawach do sądów administracyjnych.

Walka z dyskryminacją- nigdy i nigdzie, nie była łatwa- wymagała wielu poświęceń- Nelson Mandela w imię walki z apartheidem w RPA, spędził w więzieniu wiele lat- ale- w obecnych czasach- zdecydowanie spadła tolerancja dla zachowań władz państwowych o charakterze antyegalitarnym i dyskryminacyjnym, co szczególnie odczuwalne jest w Europie. Nawet najmniejsze, z pozoru błahe i mało istotne objawy wykluczenia, pozbawienia praw z powodu braku równości i dyskryminacji, są piętnowane i usuwane.

  Już najwyższy czas, aby sławetny artykuł 17 ust. 1b ustawy o świadczeniach rodzinnych- bezpowrotnie zniknął z polskiego porządku prawnego!


Piotr Medyński

___________________________________________

1Art. 32 - Równość i zakaz dyskryminacji, Biuletyn Informacji Publicznej RPO,https://bip.brpo.gov.pl/pl/kategoria-konstytucyjna/art-32-rownosc-i-zakaz-dyskryminacji

2 Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 2 kwietnia 1997 r., Dz.U. 2009 nr 114 poz. 946 21.10.2009

  1. 3 Zachodnia cywilizacja, nasza tradycja - Fundacja Republikańska, fundacjarepublikanska.org [dostęp 2021-01- 21] (pol.).

4Powszechna Deklaracja Praw Człowieka,Paryż 10.12. 1948 r., w: http://libr.sejm.gov.pl/tek01/txt/onz/1948.html

5Dz. U.1993.61.284, Konwencja o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, Rzym 4. 11. 1950 r.

7tamże

9Sopot ukarany za pomoc opiekunom dorosłych osób z niepełnosprawnościami. RPO odwołuje się od decyzji wojewody. Data: 2021-05-28 https://bip.brpo.gov.pl/pl/content/sopot-ukarany-za-pomoc-opiekunom-doroslych-osob-z-niepelnosprawnosciami-rpo-odwo%C5%82uje-si%C4%99-od-decyzji

10 M. Topolewska,Sopot poczeka dłużej na decyzję w sprawie świadczeń pielęgnacyjnych ,https://serwisy.gazetaprawna.pl/samorzad/artykuly/8263862,finanse-samorzadow-sopot-swiadczenia-pielegnacyjne.html

11sygnatura akt: NK-II.4131.84. 2014.AK w: Wojewoda sprawuje nadzór nad wszystkimi zadaniami ośrodka pomocy społecznej, Rzeczpospolita 26.05.2014, https://www.rp.pl/praca-w-samorzadzie/art12467131-wojewoda-sprawuje-nadzor-nad-wszystkimi-zadaniami-osrodka-pomocy-spolecznej

13SKO w Warszawie, sygnatura KO A/2152/Sr/23 z 12 kwietnia 2023.

piątek, 14 grudnia 2018

Jak to jest z sadownikami?

Załączony film, dobrze współgra z  blokadą autostrady A2, koło Brwinowa, przez rolników 11 grudnia br.  , ale... no właśnie- wielkie ALE:
Dlaczego sadownik nie przetworzył, we własnym zakresie tych jabłek na soki, dżemy, marmolady lub cydr- TERAZ już można- oto link do artykułu, gdzie wyjaśnione jest jak to obecnie wygląda.
PRZEDTEM takie zagospodarowywanie jabłek, byłoby nie do przyjęcia, bo kto- jeśli nie musi- chciałby uwikłać się w nasz chory system podatkowy gnębiący nie-rolników link do filmu na Facebook


Na szczęście są też takie komentarze i to napawa optymizmem:
Michał Ponikowski 
Pan na filmie opowiada bzdury. Jako osoba, która żyje z przerobu jabłek uważam, ze owy sadownik po prostu nie ma żadnego pomysłu na swój biznes. Zasłona pod tytułem drogich opakowań? Bzdura. Wystarczy pomyśleć co można zrobić z jabłek, których sprzedaż się nie opłaca. I do zarobienia dobrych pieniędzy wystarczy 1-2ha i trochę inwestycji, żeby samo sądownictwo nie było główna gałęzią. Ale dalej możecie wojować z własna bezradnością pod pretekstem interesu biednych sadowników.
125 659 wyświetleń

czwartek, 13 grudnia 2018

Happy End- czy rzeczywiście?



Informacje o tej witrynie

NCZAS.COM
wiadomoscipolskaPodatkowa hiena na bruk. Naczelniczka skarbówki z Bartoszyc zwolniona. Kazała ścigać uczynnego mechanika za żarówkę Przez JS - 07/12/2018 Urząd skarbowy, hieny. Foto: yt Naczelniczka Urzędu Skarbowego w Bartoszycach została zwolniona ze stanowiska. Małgorzata Sipko zasłyn...


Nie podzielam zadowolenia i entuzjazmu cieszących się, że sprawiedliwości stało się zadość- "Zwolniona", to typowy kozioł ofiarny, rzucony na żer "Przekaziorom", a przecież
" karaj rękę, nie ślepy miecz!"
Jak to możliwe, że "coś takiego" jest możliwe?
Przypominam, że ostatecznie- Elektryk, który powiedział NIE- Urzędowi, nie został uniewinniony i oczyszczony z zarzutu, a jedynie nie będzie wymierzona mu kara pod postacią mandatu karnego.
Urząd zrezygnował z dalszego odwoływania się i nękania na drodze sądowej... i tyle, czyli Elektryk nie dostanie zadośćuczynienia i odszkodowania za poniesione straty moralne- nerwy, stracony czas, itd.

Dlaczego Polsce grozi wielki kryzys gospodarczy?

O czym mówi prezes Roman Kluska +/- od 3:30 minuty filmu, może o tym:
byłem w przychodni przy szpitalu- największym i najważniejszym w swojej dziedzinie w Polsce- moją uwagę zwróciły wywieszki informujące, że nie wolno wchodzić na wizytę nie zostawiwszy uprzednio okrycia wierzchniego w szatni- no cóż- pacjenci owszem- wchodzą bez kurtek, ale odzież zostawiają nie w szatni, ale na krzesłach i gdzie popadnie, przed gabinetami, ale... dlaczego nie w szatni? Szatnia jest, ale płatna- 2 złote od numerka- "bogacze" korzystają- kto bogatemu zabroni- pani szatniarka po uiszczeniu owych 2 zł- wydaje paragon z kasy fiskalnej- pełny legal. Obok lady, przymocowano tabliczkę informującą, że szatnię prowadzi spółka "zoologiczna"- jakaś tam. Zanim spostrzegłem tę tabliczkę, wydawało mi się, że obsługuje mnie zwykła pani szatniarka, ale nie- prawdopodobnie, miałem okoliczność z Panią Prezes Zarządu Spółki.
Co z tego wynika dla takiego zwykłego pacjenta jak ja- otóż wiele:
1. Szpital schodzi z kosztów za deficytową z natury rzeczy szatnię, ponieważ
a) nie zatrudnia na etacie szatniarki (pensja- ZUS- NFZ- socjal itd.)
b) wynajmuje "firmie zewnętrznej" - lokal/przestrzeń na szatnię, a więc ma przychód zamiast kosztu
2. Czyli mamy " prężnie rozwijający się small business " pod szyldem spółki, a więc- pełna księgowość, ponieważ spółki tak muszą, niezależnie od wielkości i osiąganych obrotów, a więc CIT i VAT, a więc sprawozdawczość- gdyby tak zdarzyło się, że ten szpital wymówiłby "Spółce" lokal, a "Pani Prezes" stwierdziła, że ma dość dalszego balansu na granicy opłacalności i że najchętniej, to by rzuciła w diabły całą tę "Spółkę".... to trzeba byłoby wszcząć proces likwidacyjny spółki przez sąd ze wszystkimi kosztami wynikającymi z tego faktu, łącznie z powołaniem dobrze opłacanego... syndyka masy upadłościowej.
Ktoś powie- paranoja i ja nie zaprzeczę.
Odpowiadając na pytanie o skalę tego groźnego zjawiska- starczy powiedzieć, że obsługa prawna i podatkowa z uwzględnieniem ZUS, kosztuje przedsiębiorców rocznie- ok. 50 mld. (tak- MILIARDÓW) złotych- oczywiście nie chodzi bezpośrednio o wpłaty podatków.
Księgowi, biura rachunkowe, doradcy podatkowi i prawni... etc., mają swój "złoty czas".
Wspomniane 50 mld. w istocie, są to "puste pieniądze" bez pokrycia w towarze lub usłudze, o istotnie ważnej społecznie lub gospodarczo wartości. Jednak ta ogromna kwota przekłada się na wzrost cen, gdyż stanowi koszt działalności- de facto, zafałszowuje statystyki gospodarcze, to jest właśnie, przysłowiowe, socjalistyczne- wykopywanie i zakopywanie tego samego dołka, po to żeby... "ludzie mieli pracę"- rzeczywiście- ludzie pracują w biurach rachunkowych, ale to jest kawał dobrej i ciężkiej roboty... nikomu i do niczego niepotrzebnej.
YOUTUBE.COM

poniedziałek, 7 maja 2018

Czy rzeczywiście, nikt nie uwierzy przedsiębiorcy?

Czytam Weryfikacja kontrahenta dla potrzeb VAT-u: sprawdźmy, kto mu "optymalizuje" ten podatek i zastanawiam się w co gra prof. Witold Modzelewski???
Aż nie do wiary, że uniwersytecki profesor- pisze o przedsiębiorcach, że "Dobrze wiedzą, że nikt im nie uwierzy, że działali w dobrej wierze..." , ale drogi Profesorze- w Państwie Prawa, coś takiego nie jest kwestią wiary. Sądy nie mogą orzekać w oparciu o "wiarę", ale o dowody- do tego- in dubio pro reo- zasada- domniemania niewinności- fundament sądownictwa.
Moja pretensja polega na tym, że nikt- łącznie z prof. W. Modzelewskim, głośno nie protestuje i nie podnosi alarmu- przeciw przestępstwom urzędniczym, , tylko taka rezygnacja, mdły komunikat- jakby to nie był wielki skandal, nad którym nie da się, ot tak po prostu, przejść do porządku dziennego.
Ale- tak, to własnie jest- urzędnicy biorą z sufitu rzekome dowody- wrabiają przedsiębiorców w "karuzele Vatowskie", "puste faktury", "fikcyjne transakcje"..., a dlaczego- jak zawsze jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Przy okazji dementuję, że szaleństwo o mało wdzięcznej nazwie "uszczelnienia podatkowego", zaczęło się za władzy PiS- starczy wspomnieć o wiceministrze w rządzie PO- Jacku Kapicy, zachęcającym urzędników skarbowych podczas konferencji w Szczecinie do większej skuteczności, czytaj- decyzji obdzierających przedsiębiorców z pieniędzy- delikatnie ujmując- nie zachęcał do większej dbałości o przestrzeganie prawa- starczy powiedzieć, że w 2014 roku, stosując myk na tzw. puste faktury, wydano "decyzje" na około 7 miliardów złotych. Do legendy przeszły naloty połączone z łapankami Skarbówki w Centrum Chińskim w Wólce Kosowskiej.
Jedyną nowością, godną odnotowania jest to, że rządowi PiS jak i propagandzie na jego usługach, udało się zastraszyć środowisko przedsiębiorców- wątpliwy to tytuł do chwały tym bardziej, jeśli wziąć pod uwagę, karygodne zaniechanie reformy wadliwego systemu podatkowego, w tym- ustawy o VAT, która wraz z przepisami pobocznymi, zapisanymi min. w Ordynacji Podatkowej, jest autostradą umożliwiającą na niespotykaną skalę- przestępstwa urzędnicze. Zresztą, patrząc na radosną twórczość KAS odnoszę wrażenie, że obowiązujące przepisy, specjalnie im nie przeszkadzają, gdyż robią co chcą- używając slangu rodem z piłkarskich stadionów- "drukują" ile wlezie za przyzwoleniem rządu.
Temu procederowi, powinny postawić tamę- niezależne sądy, a jeśli nawet są przyzwyczajone do życia pod butem władzy wykonawczej, to  najwyższy czas, żeby wyzwolić się spod tej dominacji. Powody są oczywiste- te zniewagi i upokorzenia jakie środowisko prawne- w tym sędziowskie, zaznało przez ostatnie dwa lata- wymagają rewanżu i zadośćuczynienia- okazja ku temu, nastręczyła się- doskonała.
Zresztą, symptomy tego już są zauważane- prokuraturze- zrzedła mina, gdy sąd odrzucił wniosek o zastosowanie aresztu na trzy miesiące dla podejrzanych o dokonanie tzw. zbrodni Vatowskiej, szacowanej na kwotę ok. 70 milionów złotych- przypominam- zagrożenie więzieniem do 25 lat.
Już sam fakt, że dwóch podejrzanych w tej sprawie, przebywa na wolności, świadczy jak prokuratura beznadziejnie uzasadniła swój wniosek, jak słabe mają dowody winy. Jestem absolutnie pewny, że gdyby stało się tak, przed dwoma laty, to tych dwóch podejrzanych siedziałoby w areszcie.
Coraz lepiej przedstawia się też sytuacja przedsiębiorców w NSA- KAS notuje spektakularne porażki- jeszcze trudno powiedzieć, na ile jest to ugruntowane zjawisko- tym niemniej- coś się zaczęło dziać.
Co do tej weryfikacji kontrahentów przez przedsiębiorców, to jest wierutna bzdura, nie wiem po co i dlaczego powtarzana- Rzeczpospolita w tej sprawie dostała wystarczająco wyraźną wskazówkę od Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (sprawa "Dan-Trak"- Google do dyspozycji), gdzie stwierdzono, że nie można odmówić odliczenia VAT jeśli rzeczywiście transakcja miała miejsce- przedsiębiorca nie jest zobowiązany do przeprowadzania weryfikacji wiarygodności firmy- wystarczy, że sprawdzi aktywność firmy w CEiIDG

poniedziałek, 8 stycznia 2018

Idzie nowe w sądach administracyjnych

Na blogu "Podatki w biznesie" ukazał się wpis poświęcony rewolucyjnemu wręcz wyrokowi NSA z 18 grudnia 2017 r. sygn. akt I FSK 352/16. 
Jest to rewolucja na polską miarę, ponieważ Sąd przywraca normalność i sprawiedliwość, dotychczas gwałcone przez skarbowców. Naprawdę, to nie jest polskie odkrycie Anno Domini 2017, że decyzję lub wyrok, trzeba udowodnić i że jest to obowiązkiem ciążącym na Powodzie, czyli w tym przypadku na organie skarbowym, a Pozwany nie jest zobowiązany do dowodzenia swojej niewinności, co nie jest równoznaczne z odebraniem mu inicjatywy dowodowej.
Kwintesencja tegoż wyroku, zawarta jest w tym cytacie:
Jak wynika bowiem z tego orzeczenia, samo podejrzenie udziału w abstrakcyjnym nadużyciu podatkowym nie jest wystarczającą przesłanką do odmowy prawa do odliczenia VAT.
Właśnie- dotąd "samo podejrzenie", było utożsamiane z dowodem- przez skarbówkę , a także sądy- jako organ odwoławczy.
W praktyce, wyglądało to tak, że wystarczyło czyjeś pomówienie, donos na Podatnika, aby urzędnik skarbowy wydał decyzję o "odmowie prawa do odliczenia VAT naliczonego na fakturach, które nie odzwierciedlały rzeczywiście przeprowadzonych transakcji"- to złowrogie zdanie oznaczało, że podatnik miał wpłacić... 100% VAT wykazanego na swoich fakturach sprzedaży, a "netto" na tych dokumentach było zarazem... dochodem. W ten sposób tworzono zupełnie wirtualne naliczenia dochodu, nie mające żadnego związku ze zdrowym rozsądkiem- chyba zrozumiałe jest, że towary np. do sklepu, najpierw są kupowane przez przedsiębiorcę- zaprzeczenie temu, oznaczałoby oskarżenie sklepikarza o kradzież- skoro nie kupił, to znaczy, że ukradł. W cywilizowanych społeczeństwach, przestępstwo kradzieży trzeba udowodnić złodziejowi, a jeżeli odpowiedni organ władzy tego nie zrobi, to oznacza, że dzieje się bezprawie.
Takimi organami bezprawia, stali się urzędnicy skarbowi- "uszczelniający VAT" Lewem, a nie Prawem. W okresie, od 2010 roku (min. Jan Vincent Rostowski) do 2017 (min. Mateusz Morawiecki), walka z przedsiębiorcami z MSP trwała w najlepsze. Skala tego procederu była ogromna- w puli były pieniądze, liczone już nie w milionach, ale w miliardach złotych. Minister M. Morawiecki, chełpi się tym, że "uszczelnienie podatków", "walka z karuzelami vatowskimi" przyniosły tylko w 2017 roku, aż 40 miliardów wpływów do budżetu- jest to nieprawda- tym nie mniej jednak, gdyby nawet był to 1 miliard, to i tak jest to kwota wysoka.
Tłumaczenie, że ofensywa skarbówki została skierowana przeciwko oszustom, jest z gruntu fałszywe i pozbawione przesłanek. Absurdem jest twierdzenie, jakoby wielki malwersant- mafios, nie zabezpieczył "interesu" na wypadek wpadki- pewne jest, że faktury w "karuzelach" są idealnie zabezpieczone na wypadek kontroli- do każdej takiej faktury są WZ, PZ, dokumenty przewozowe, potwierdzenia przelewów.... no po prostu.... perfekcja. Skoro więc "wieloryby" są nietykalne, to łowi się "płotki". Dla takiej "płotki", zapłacenie 100 czy 200 tysięcy "ponadprogramowego" VAT lub PIT, przeważnie oznacza wyrok śmierci dla działalności gospodarczej, a nierzadko także ruinę finansową dla Podatnika i jego rodziny.
Dlatego też wydany niemal pod choinkę wyrok NSA, jest najwspanialszym prezentem dla tysięcy Przedsiębiorców, którego znaczenia nie da się przecenić.

sobota, 16 grudnia 2017

Premier Morawiecki- postrach MSP

Karuzela, karuzela... dzień bez rozbitej "karuzeli vatowskiej" w TVP- dniem straconym.
We wczorajszych "Wiadomościach", tryumfalnie obwieścili, że dopadli "międzynarodowych oszustów" prowadzących swój proceder w Polsce, Czechach i Niemczech- cóż za sukces- Policja wraz z organami skarbowymi, udaremniły "wyciek ze Skarbu Państwa" kwoty 180 milionów złotych, które z tytułu VAT, miały być zwrócone na konta bankowe "Karuzelowiczów".
Jakby to powiedzieć, może prosto z mostu- PIC NA WODĘ I FOTOMONTAŻ!
"180 milionów" oznacza kwotę VAT zewidencjonowaną na rzekomo "pustych fakturach" zakupu przy transakcjach krajowych lub "fikcyjne vel puste faktury sprzedaży"- wewnątrz-wspólnotowe (eksport-import). Tak czy inaczej- podstawa netto bez podatku, to jest ponad DZIEWIĘĆSET MILIONÓW netto obrotu, wykazanego w dość krótkim czasie. Informacja dla tych, którzy "nie są w temacie"- wniosek o zwrot VAT na konto bankowe, skutkuje wszczęciem kontroli skarbowej w firmie wnioskodawcy.
Czy to trafia do wyobraźni szanownego Czytelnika- MILIARD, to jest naprawdę ogromna kwota, a firma obracająca takimi pieniędzmi i wykazująca czarno na białym w deklaracjach VAT 7 do Urzędu Skarbowego- przychody miesięczne, rzędu 100 milionów, to nie przelewki- nie ma cudów, żeby w US nikt nie zwrócił uwagi na takich "artystów biznesu". Nawet zakładając, że nie był to krystalicznie czysty interes, to i tak nie wierzę, żeby biznesmeni, którzy nim kręcili, nie uwiarygodnili go maksymalnie- każda transakcja na pewno, zaopatrzona została w pełną dokumentację- potwierdzenia przelewów, dokumenty magazynowe i transportowe, wreszcie- faktury, a wszystko razem- oczywiście z pięknymi podpisami i pieczęciami. Na jakiej podstawie do akcji przystąpili osiłki , ubrani na czarno z napisem "Kontrola Skarbowa"? Może  dlatego, że urzędnicy skarbowi de facto, stoją PONAD PRAWEM i dzieje się tak z pełnym przyzwoleniem i błogosławieństwem zwierzchników- zaczynając od ministra finansów, a kończąc na naczelnikach urzędów skarbowych. Czy, aby ograbić Obywatela, który jest także Przedsiębiorcą, nie wystarczy pokrętne stosowanie prawa np. ordynacji podatkowej? Nie wystarczy, gdyż Polska wchodząc do UE, zmuszona była dostosować krajowe prawo- w tym także administracyjne, do przepisów obowiązujących w całej Unii. Jakby kto nie wiedział- urzędnicy skarbowi, sędziowie w sądach administracyjnych, są UNIJNI. Wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego są zaskarżalne do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (wcześniejsza nazwa- Europejski Trybunał Sprawiedliwości)- nie trudno zgadnąć, że Polska jest niechlubnym przodownikiem w przegranych wyrokach, w procesach z własnymi obywatelami.
Wracając do głównego tematu- skoro urzędnicy, a także prokuratorzy i sędziowie, są bezkarni i poza wszelką kontrolą, to korzystają z tego. Bynajmniej,  przełomową datą nie było, nastanie na urzędzie- Mateusza Morawieckiego- regularna nagonka na przedsiębiorców prowadzona jest od 2010 roku i trudno nie powiązać tego ze światowym kryzysem finansowym, trwającym od 2008 roku i tym, że wtedy za rządy w Polsce zabrali się kompletni ignoranci ekonomiczni z PO, czyli ekipa Donalda Tuska. Co robi dyletant gdy dorwie się do władzy i zauważy, że to nie takie proste jak mu się zrazu wydawało- zaczyna DOKRĘCAĆ ŚRUBĘ BIZNESOWI, przy czym tak, żeby PR nie ucierpiał- krzyczy wniebogłosy "łap złodzieja", w przekaziorach, głosi się bajdy, jak to ludziom żyje się dostatnio i jak to rząd pilnuje aby społeczeństwu nie zabrakło... ciepłej wody w kranie- "propaganda sukcesu" idzie na całego, przecież- kłamstwo sto razy powtórzone, staje się najświętszą prawdą i nie ja to wymyśliłem. No dobrze- czyli w 2009 roku stało się jasne, że "król jest nagi", a na kreatywnej statystyce za daleko nie pojedzie się- w tej sytuacji- MĄDRY RZĄD przeprowadziłby gruntowną reformę gospodarczą, ale tu nie było mądrego rządu, poza tym przyszło zmagać się ze smutnymi efektami "3 reform rządu Buzka", a więc na pierwszą linię frontu, wysłany został minister Jan Vincent Rostowski wraz ze swoimi podwładnymi, a w swojej niszczycielskiej robocie, mógł liczyć na wsparcie "niezależnych sądów" (śmieszne), które jak leci, przyklepywały urzędnicze decyzje.
Kiedy obecna propaganda głosi, że dopiero PiS "uszczelnił z sukcesem system podatkowy, to kłamie. Tylko za 2013 rok, na mocy decyzji organów skarbowych, miało wpłynąć ok. 6 miliardów złotych z tytułu tzw. "pustych faktur", to jest takich, które nie dokumentują rzeczywiście przeprowadzonych transakcji. 6 miliardów "w decyzjach", to nie jest to samo co "6 miliardów w gotówce"- były to raczej wirtualne kwoty.
Pomimo, że ostrze ataku skierowane zostało przeciwko uczciwym przedsiębiorcom, którzy w swej naiwności uważali, że mogą spać spokojnie i nie mają nic do ukrycia, wnet okazało się, że wcale nie jest tak łatwo zabierać pieniądze- akcja wywołuje reakcję- broni się i ratuje jak może i umie, ten komu, zabiera się dorobek życia i niszczy  reputację.
Jednak Polski nie ominęła plaga wyłudzeń VAT i inne podatkowe przestępstwa- uważam że skala nadużyć jest duża, ale spostrzegam też bezradność aparatu państwowego. Przestępcy biją na głowę skarbówkę i to pod każdym względem- dyletanckie Państwo ma za przeciwnika nierzadko wybitnych  specjalistów w dziedzinie prawa i ekonomii, którzy doskonale potrafią "jechać po bandzie"- wykorzystując luki w prawie, a nawet wpływając na polityków stanowiących prawo. Poza tym, tajemnicą poliszynela jest to, że w sądach trudno o sprawiedliwość, zwłaszcza trudno o nią, gdy stroną jest sponiewierany przez urzędników przedsiębiorca, zaszczuty i zniszczony materialnie oraz psychicznie. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja, gdy na sprawie, w charakterze pełnomocnika staje adwokat z najlepszej czytaj- najdroższej- kancelarii, do tego zdeterminowany i gotowy na wszystko.
Poza tym, jak w starym sloganie reklamowym- Przezorny Zawsze Ubezpieczony- kiedy robi się naprawdę "gorąco", to przestępca znika z Polski- uciułanych kilka milionów, pozwala wygodnie urządzić się gdziekolwiek . Jednak  ucieczka, jest rzadko stosowaną ostatecznością, ponieważ najwięksi przestępcy są doskonale zakonspirowani- bez przerwy zacierają za sobą ślad- w Wiadomościach TVP ich nie pokazują- nic nie mają, nigdzie nie figurują- pozornie zatrudnieni są w "normalnej" firmie, za jeszcze bardziej "normalne" pieniądze, albo- renta też jest dobra- działają przez słupów, firmantów, figurantów, ludzi do czarnej roboty- tkwią w nieformalnych związkach biznesowych i zależnościach- zza czyiś pleców, pociągają za właściwe sznurki, to nie są ludzie, którzy kiedyś bawili się w ściąganie reketu od sklepikarzy i mordobicia na mieście. Czy naprawdę, nasza prostolinijna policja razem z równie nieskomplikowanymi urzędnikami, są w stanie walczyć z przestępcami, wykorzystującymi wady systemowe? Śmiem wątpić, dlatego funkcjonariusze Państwa idą na łamanie obowiązującego prawa pisanego i dzieje się tak, nieomal przy otwartej kurtynie.
Tak, ale przecież skądś wzięło się te 30 miliardów więcej z VAT, liczone rok do roku. Te ogromne wpływy, to nie efekt "uszczelniania"- "walki z karuzelami" - Mateuszowi Morawieckiemu & Co. udało się PRZESTRASZYĆ PRZEDSIĘBIORCÓW, którzy od lat na masową skalę "robili koszty" w swoich firmach- czasami było to nawet śmieszne, gdy np. prezes spółki działającej w ubezpieczeniach i finansach... kupował filiżankę kawy "na fakturę" w kawiarence, do której zwykł był chodzić. Doszło do tego, że 80% firm nie płaciło podatków lub tylko uiszczało w symbolicznych kwotach- niektórzy, nawet przez lata- "jechali na stracie"- przesadzali- w pewnym sensie- tak, ale przede wszystkim nie opłaca się ryzykować- najazdu "Czarnych" z przytupem, lub choćby- wzięcia "pod lupę" przez KAS.
Prosta kalkulacja- podatki w tym zusy, trzeba wziąć pod uwagę podczas kalkulacji cen, co nieuchronnie podroży usługi lub towary- ale co z tego- najwyżej zmniejszy się wydatki  inwestycyjne- strata będzie pozorna, gdyż spadnie ryzyko związane z prowadzeniem działalności i per saldo obniżą się koszty, mniejsza oferta za to droższa- zminimalizuje ryzyko straty z tytułu spadku sprzedaży- odpadną "najtańsi" czyli najgorsi klienci.
Kto straci- stracą konsumenci- jest drogo, a będzie jeszcze drożej. Dla małego i średniego biznesu- pogorszą się warunki prowadzenia działalności, zmniejszy się rynkowa konkurencyjność polskich firm.
Taka polityka fiskalna wywoła dekoniunkturę i kryzys, a to wszystko- szybciej niż niektórzy spodziewają się.