byłem w przychodni przy szpitalu- największym i najważniejszym w swojej dziedzinie w Polsce- moją uwagę zwróciły wywieszki informujące, że nie wolno wchodzić na wizytę nie zostawiwszy uprzednio okrycia wierzchniego w szatni- no cóż- pacjenci owszem- wchodzą bez kurtek, ale odzież zostawiają nie w szatni, ale na krzesłach i gdzie popadnie, przed gabinetami, ale... dlaczego nie w szatni? Szatnia jest, ale płatna- 2 złote od numerka- "bogacze" korzystają- kto bogatemu zabroni- pani szatniarka po uiszczeniu owych 2 zł- wydaje paragon z kasy fiskalnej- pełny legal. Obok lady, przymocowano tabliczkę informującą, że szatnię prowadzi spółka "zoologiczna"- jakaś tam. Zanim spostrzegłem tę tabliczkę, wydawało mi się, że obsługuje mnie zwykła pani szatniarka, ale nie- prawdopodobnie, miałem okoliczność z Panią Prezes Zarządu Spółki.
Co z tego wynika dla takiego zwykłego pacjenta jak ja- otóż wiele:
1. Szpital schodzi z kosztów za deficytową z natury rzeczy szatnię, ponieważ
a) nie zatrudnia na etacie szatniarki (pensja- ZUS- NFZ- socjal itd.)
b) wynajmuje "firmie zewnętrznej" - lokal/przestrzeń na szatnię, a więc ma przychód zamiast kosztu
2. Czyli mamy " prężnie rozwijający się small business " pod szyldem spółki, a więc- pełna księgowość, ponieważ spółki tak muszą, niezależnie od wielkości i osiąganych obrotów, a więc CIT i VAT, a więc sprawozdawczość- gdyby tak zdarzyło się, że ten szpital wymówiłby "Spółce" lokal, a "Pani Prezes" stwierdziła, że ma dość dalszego balansu na granicy opłacalności i że najchętniej, to by rzuciła w diabły całą tę "Spółkę".... to trzeba byłoby wszcząć proces likwidacyjny spółki przez sąd ze wszystkimi kosztami wynikającymi z tego faktu, łącznie z powołaniem dobrze opłacanego... syndyka masy upadłościowej.
Ktoś powie- paranoja i ja nie zaprzeczę.
Odpowiadając na pytanie o skalę tego groźnego zjawiska- starczy powiedzieć, że obsługa prawna i podatkowa z uwzględnieniem ZUS, kosztuje przedsiębiorców rocznie- ok. 50 mld. (tak- MILIARDÓW) złotych- oczywiście nie chodzi bezpośrednio o wpłaty podatków.
Księgowi, biura rachunkowe, doradcy podatkowi i prawni... etc., mają swój "złoty czas".
Wspomniane 50 mld. w istocie, są to "puste pieniądze" bez pokrycia w towarze lub usłudze, o istotnie ważnej społecznie lub gospodarczo wartości. Jednak ta ogromna kwota przekłada się na wzrost cen, gdyż stanowi koszt działalności- de facto, zafałszowuje statystyki gospodarcze, to jest właśnie, przysłowiowe, socjalistyczne- wykopywanie i zakopywanie tego samego dołka, po to żeby... "ludzie mieli pracę"- rzeczywiście- ludzie pracują w biurach rachunkowych, ale to jest kawał dobrej i ciężkiej roboty... nikomu i do niczego niepotrzebnej.
Co z tego wynika dla takiego zwykłego pacjenta jak ja- otóż wiele:
1. Szpital schodzi z kosztów za deficytową z natury rzeczy szatnię, ponieważ
a) nie zatrudnia na etacie szatniarki (pensja- ZUS- NFZ- socjal itd.)
b) wynajmuje "firmie zewnętrznej" - lokal/przestrzeń na szatnię, a więc ma przychód zamiast kosztu
2. Czyli mamy " prężnie rozwijający się small business " pod szyldem spółki, a więc- pełna księgowość, ponieważ spółki tak muszą, niezależnie od wielkości i osiąganych obrotów, a więc CIT i VAT, a więc sprawozdawczość- gdyby tak zdarzyło się, że ten szpital wymówiłby "Spółce" lokal, a "Pani Prezes" stwierdziła, że ma dość dalszego balansu na granicy opłacalności i że najchętniej, to by rzuciła w diabły całą tę "Spółkę".... to trzeba byłoby wszcząć proces likwidacyjny spółki przez sąd ze wszystkimi kosztami wynikającymi z tego faktu, łącznie z powołaniem dobrze opłacanego... syndyka masy upadłościowej.
Ktoś powie- paranoja i ja nie zaprzeczę.
Odpowiadając na pytanie o skalę tego groźnego zjawiska- starczy powiedzieć, że obsługa prawna i podatkowa z uwzględnieniem ZUS, kosztuje przedsiębiorców rocznie- ok. 50 mld. (tak- MILIARDÓW) złotych- oczywiście nie chodzi bezpośrednio o wpłaty podatków.
Księgowi, biura rachunkowe, doradcy podatkowi i prawni... etc., mają swój "złoty czas".
Wspomniane 50 mld. w istocie, są to "puste pieniądze" bez pokrycia w towarze lub usłudze, o istotnie ważnej społecznie lub gospodarczo wartości. Jednak ta ogromna kwota przekłada się na wzrost cen, gdyż stanowi koszt działalności- de facto, zafałszowuje statystyki gospodarcze, to jest właśnie, przysłowiowe, socjalistyczne- wykopywanie i zakopywanie tego samego dołka, po to żeby... "ludzie mieli pracę"- rzeczywiście- ludzie pracują w biurach rachunkowych, ale to jest kawał dobrej i ciężkiej roboty... nikomu i do niczego niepotrzebnej.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz