Aż nie do wiary, że uniwersytecki profesor- pisze o przedsiębiorcach, że "Dobrze wiedzą, że nikt im nie uwierzy, że działali w dobrej wierze..." , ale drogi Profesorze- w Państwie Prawa, coś takiego nie jest kwestią wiary. Sądy nie mogą orzekać w oparciu o "wiarę", ale o dowody- do tego- in dubio pro reo- zasada- domniemania niewinności- fundament sądownictwa.
Moja pretensja polega na tym, że nikt- łącznie z prof. W. Modzelewskim, głośno nie protestuje i nie podnosi alarmu- przeciw przestępstwom urzędniczym, , tylko taka rezygnacja, mdły komunikat- jakby to nie był wielki skandal, nad którym nie da się, ot tak po prostu, przejść do porządku dziennego.
Ale- tak, to własnie jest- urzędnicy biorą z sufitu rzekome dowody- wrabiają przedsiębiorców w "karuzele Vatowskie", "puste faktury", "fikcyjne transakcje"..., a dlaczego- jak zawsze jeśli nie wiadomo o co chodzi, to na pewno chodzi o pieniądze. Przy okazji dementuję, że szaleństwo o mało wdzięcznej nazwie "uszczelnienia podatkowego", zaczęło się za władzy PiS- starczy wspomnieć o wiceministrze w rządzie PO- Jacku Kapicy, zachęcającym urzędników skarbowych podczas konferencji w Szczecinie do większej skuteczności, czytaj- decyzji obdzierających przedsiębiorców z pieniędzy- delikatnie ujmując- nie zachęcał do większej dbałości o przestrzeganie prawa- starczy powiedzieć, że w 2014 roku, stosując myk na tzw. puste faktury, wydano "decyzje" na około 7 miliardów złotych. Do legendy przeszły naloty połączone z łapankami Skarbówki w Centrum Chińskim w Wólce Kosowskiej.
Jedyną nowością, godną odnotowania jest to, że rządowi PiS jak i propagandzie na jego usługach, udało się zastraszyć środowisko przedsiębiorców- wątpliwy to tytuł do chwały tym bardziej, jeśli wziąć pod uwagę, karygodne zaniechanie reformy wadliwego systemu podatkowego, w tym- ustawy o VAT, która wraz z przepisami pobocznymi, zapisanymi min. w Ordynacji Podatkowej, jest autostradą umożliwiającą na niespotykaną skalę- przestępstwa urzędnicze. Zresztą, patrząc na radosną twórczość KAS odnoszę wrażenie, że obowiązujące przepisy, specjalnie im nie przeszkadzają, gdyż robią co chcą- używając slangu rodem z piłkarskich stadionów- "drukują" ile wlezie za przyzwoleniem rządu.
Temu procederowi, powinny postawić tamę- niezależne sądy, a jeśli nawet są przyzwyczajone do życia pod butem władzy wykonawczej, to najwyższy czas, żeby wyzwolić się spod tej dominacji. Powody są oczywiste- te zniewagi i upokorzenia jakie środowisko prawne- w tym sędziowskie, zaznało przez ostatnie dwa lata- wymagają rewanżu i zadośćuczynienia- okazja ku temu, nastręczyła się- doskonała.
Zresztą, symptomy tego już są zauważane- prokuraturze- zrzedła mina, gdy sąd odrzucił wniosek o zastosowanie aresztu na trzy miesiące dla podejrzanych o dokonanie tzw. zbrodni Vatowskiej, szacowanej na kwotę ok. 70 milionów złotych- przypominam- zagrożenie więzieniem do 25 lat.
Już sam fakt, że dwóch podejrzanych w tej sprawie, przebywa na wolności, świadczy jak prokuratura beznadziejnie uzasadniła swój wniosek, jak słabe mają dowody winy. Jestem absolutnie pewny, że gdyby stało się tak, przed dwoma laty, to tych dwóch podejrzanych siedziałoby w areszcie.
Coraz lepiej przedstawia się też sytuacja przedsiębiorców w NSA- KAS notuje spektakularne porażki- jeszcze trudno powiedzieć, na ile jest to ugruntowane zjawisko- tym niemniej- coś się zaczęło dziać.
Co do tej weryfikacji kontrahentów przez przedsiębiorców, to jest wierutna bzdura, nie wiem po co i dlaczego powtarzana- Rzeczpospolita w tej sprawie dostała wystarczająco wyraźną wskazówkę od Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (sprawa "Dan-Trak"- Google do dyspozycji), gdzie stwierdzono, że nie można odmówić odliczenia VAT jeśli rzeczywiście transakcja miała miejsce- przedsiębiorca nie jest zobowiązany do przeprowadzania weryfikacji wiarygodności firmy- wystarczy, że sprawdzi aktywność firmy w CEiIDG
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz