poniedziałek, 8 stycznia 2018

Idzie nowe w sądach administracyjnych

Na blogu "Podatki w biznesie" ukazał się wpis poświęcony rewolucyjnemu wręcz wyrokowi NSA z 18 grudnia 2017 r. sygn. akt I FSK 352/16. 
Jest to rewolucja na polską miarę, ponieważ Sąd przywraca normalność i sprawiedliwość, dotychczas gwałcone przez skarbowców. Naprawdę, to nie jest polskie odkrycie Anno Domini 2017, że decyzję lub wyrok, trzeba udowodnić i że jest to obowiązkiem ciążącym na Powodzie, czyli w tym przypadku na organie skarbowym, a Pozwany nie jest zobowiązany do dowodzenia swojej niewinności, co nie jest równoznaczne z odebraniem mu inicjatywy dowodowej.
Kwintesencja tegoż wyroku, zawarta jest w tym cytacie:
Jak wynika bowiem z tego orzeczenia, samo podejrzenie udziału w abstrakcyjnym nadużyciu podatkowym nie jest wystarczającą przesłanką do odmowy prawa do odliczenia VAT.
Właśnie- dotąd "samo podejrzenie", było utożsamiane z dowodem- przez skarbówkę , a także sądy- jako organ odwoławczy.
W praktyce, wyglądało to tak, że wystarczyło czyjeś pomówienie, donos na Podatnika, aby urzędnik skarbowy wydał decyzję o "odmowie prawa do odliczenia VAT naliczonego na fakturach, które nie odzwierciedlały rzeczywiście przeprowadzonych transakcji"- to złowrogie zdanie oznaczało, że podatnik miał wpłacić... 100% VAT wykazanego na swoich fakturach sprzedaży, a "netto" na tych dokumentach było zarazem... dochodem. W ten sposób tworzono zupełnie wirtualne naliczenia dochodu, nie mające żadnego związku ze zdrowym rozsądkiem- chyba zrozumiałe jest, że towary np. do sklepu, najpierw są kupowane przez przedsiębiorcę- zaprzeczenie temu, oznaczałoby oskarżenie sklepikarza o kradzież- skoro nie kupił, to znaczy, że ukradł. W cywilizowanych społeczeństwach, przestępstwo kradzieży trzeba udowodnić złodziejowi, a jeżeli odpowiedni organ władzy tego nie zrobi, to oznacza, że dzieje się bezprawie.
Takimi organami bezprawia, stali się urzędnicy skarbowi- "uszczelniający VAT" Lewem, a nie Prawem. W okresie, od 2010 roku (min. Jan Vincent Rostowski) do 2017 (min. Mateusz Morawiecki), walka z przedsiębiorcami z MSP trwała w najlepsze. Skala tego procederu była ogromna- w puli były pieniądze, liczone już nie w milionach, ale w miliardach złotych. Minister M. Morawiecki, chełpi się tym, że "uszczelnienie podatków", "walka z karuzelami vatowskimi" przyniosły tylko w 2017 roku, aż 40 miliardów wpływów do budżetu- jest to nieprawda- tym nie mniej jednak, gdyby nawet był to 1 miliard, to i tak jest to kwota wysoka.
Tłumaczenie, że ofensywa skarbówki została skierowana przeciwko oszustom, jest z gruntu fałszywe i pozbawione przesłanek. Absurdem jest twierdzenie, jakoby wielki malwersant- mafios, nie zabezpieczył "interesu" na wypadek wpadki- pewne jest, że faktury w "karuzelach" są idealnie zabezpieczone na wypadek kontroli- do każdej takiej faktury są WZ, PZ, dokumenty przewozowe, potwierdzenia przelewów.... no po prostu.... perfekcja. Skoro więc "wieloryby" są nietykalne, to łowi się "płotki". Dla takiej "płotki", zapłacenie 100 czy 200 tysięcy "ponadprogramowego" VAT lub PIT, przeważnie oznacza wyrok śmierci dla działalności gospodarczej, a nierzadko także ruinę finansową dla Podatnika i jego rodziny.
Dlatego też wydany niemal pod choinkę wyrok NSA, jest najwspanialszym prezentem dla tysięcy Przedsiębiorców, którego znaczenia nie da się przecenić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz