sobota, 4 lutego 2017

Szopy z desek nie zbudujesz

Nasza Waaadza postanowiła skończyć z nadmierną biurokracją budowlaną- od razu wydało mi się podejrzane- jak to tak, żeby biurokracja kończyła z biurokracją- co jest- harakiri mają popełnić, bo przecież od koryta nie dadzą się odciąć. Oj tam- stoi jak wół napisane o tu na przykład: Nowelizacja prawa budowlanego weszła w życie. Czy wybudujesz dom bez pozwolenia na budowę? Od 28 czerwca 2015 roku mamy w Polsce- cywilizację i kulturę, ot- zbawienne działanie straszaka wyborczego- PO i tak przegrała, ale przynajmniej rzutem na taśmę próbowała zostawić dobre wrażenie.
   Późnym latem 2016 roku, pomyślałem- warto byłoby postawić na działce w Celestynowie szopę z desek- będzie gdzie składować opał na zimę. Jednak wiedząc w jakim kraju żyję, zacząłem od... zapoznania się ze stanem prawnym- przecież nie chciałem się wykierować jak Obywatel w tym reportażu Urzędniczy absurd ze Świdwina. Emeryt za budowę gołębnika musi zapłacić 125 tys. zł  Po lekturze artykułów internetowych narysowałem plan szopy, pokazałem umiejscowienie oraz napisałem zawiadomienie- ręcznie, nie jasne, że użyłem klawiatury i myszy komputerowej. OK- wydrukowałem i przepisowo udałem się do starostwa powiatowego w Otwocku, naiwnie myśląc, że złożę papierki "na kancelarię"... i po kłopocie. Nie, no coś pan- tam są formularze, a załączniki potwierdzające prawa do własności- ma? Numer działki w tym Celestynowie, jaki tam adres, przecież wyraźnie mówię- numer działki. Że co, że nie podoba się, a to wspomni moje słowa- kierownik i tak to odrzuci. Jak nie ma pozwolenia, przecież jest zgłoszenie- zobaczy Pan, że szef odrzuci, a gdzie ten szef- teraz nie ma go, ale i tak odrzuci... tak sobie miło dialogowaliśmy i cóż za wyjątkowa sytuacja... wicestarosta, rzeczywiście odrzucił! Wzbudził tym moją wesołość, więc zamiast ugiąć karku i przełożyć słowo "szopa" na język zrozumiały urzędnikom, oraz "zastosować się do wymogów", postanowiłem... zaskarżyć decyzję Starosty- jakżeby inaczej, czyni się to za pośrednictwem tego starosty, na którego się skarży. No i się doigrałem- dostałem na iluś kartkach formatu A4- Decyzję uznającą moją skargę za "oczywiście bezzasadną" ☺☺☺ W sumie dobrze i tak wyszedłem na tym lepiej od tego faceta z gołębnikiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz